Dzika Rzeka

Piwo, po które w zwyczajnych okolicznościach raczej bym nie sięgnął (nie jestem ogromnym fanem tego stylu), ale dorwałem je na promocji. I nie żałuję.
Egzemplarz pochodzi z jednego z najznamienitszych brytyjskich browarów, powstałego co prawda w połowie XIX wieku, ale którego piwne koneksje sięgają czasów Olivera Cromwella.
Przed degustacją piw brytyjskich zawsze czuję swego rodzaju… Patos? Podniecenie? W każdym razie jest to jakieś przyjemne napięcie. Nie wiem dlaczego, może ma to swoje korzenie w spróbowaniu pierwszego ejla z Wysp, może jest związane z (zazwyczaj) nietuzinkowym kształtem butli, a może po prostu etykiety mają coś w sobie… W każdym razie, napięcie już opanowane, jeszcze rzut okiem na etykietę i odkapslowuję.

Wild River [Fuller’s Griffin Brewery]
⇒ American Pale Ale
⇒ alkohol: 4,5%, ekstrakt: ?
⇒ woda, słód jęczmienny, chmiele: Liberty, Williamette, Cascade i Chinook

Grafika z rodzaju tych dynamicznych. Tu polujący niedźwiedź, tu ryba, tu spienione fale dzikiej rzeki… Sprawdźmy, czy piwo naprawdę pasuje do takiej scenerii.

11998633_724997960939006_1484387637_n

Bukiet aromatyczny prezentuje się dosyć bogato i zachęcająco – przyjemne, żywe cytrusy, odrobina owoców tropikalnych (czyżby delikatne mango?), a także nuty trawiaste (bardzo subtelne) oraz grejpfrutowe o dużym natężeniu. Barwa złota, pełna (nie złocista!). Piana niezbyt duża, opada umiarkowanie szybko.

Przejdźmy do smaku. Od samego początku pierwszego łyku czuć, że nie jest to żaden podrabianiec, lecz prawdziwa APA (a nawet double hopped). Gorycz prezentuje się konkretnie, początkowo nuty cytrusowe w towarzystwie trawiastych, przez zwielokrotnione odczucie cytrusów i nieco tropików. Na finiszu natomiast spotyka nas grejpfrut. Soczysty i gorzki, po przełknięciu gorycz staje się dosyć solidna. Jest nieco ściągająca, ale nie zalega, czuć ją głównie po bokach języka. Jest ciekawie i smacznie, mam wrażenie, że zamiast ekstremalnego spływu po dzikiej rzece, otrzymałem średnio trudną przeprawę przez jej spokojniejszy odcinek. Bynajmniej nie jestem z tego powodu zawiedziony, czuję, że przy zwiększonej ilości IBU prawdopodobnie kręciłbym nosem.

Piwo to oceniam pozytywnie głównie ze względu na ową przyjemną grejpfrutową gorycz oraz nuty tropikalne – pod tym względem dałem się w jakiś sposób porwać Dzikiej Rzece.

♦ Triggerfinger – I Follow Rivers

(pierwszy utwór z rzeką w tytule (zaraz po Rzece Marzeń pani Kozidrak), który mi przyszedł do głowy)

_______________________
  • Ocena: 6,5/10
  • Cena: około 10 zł
_______________________________________________________
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s