I pal licho…

Piwo, które upatrzyłem sobie już jakiś czas temu. Styl sam w sobie nie należy do najciekawszych, interesujące może być natomiast to, że do produkcji piwa dolnej fermentacji użyto chmieli wykorzystywanych w piwach fermentacji górnej (nie mogę się doczekać, żeby sprawdzić, jak ten fakt przełożył się na smak (i czy w ogóle jakoś specjalnie się przełożył)).
Poprzednie interpretacje stylów piwnych autorstwa piwowarów z browaru Amber zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie (no, z wyjątkiem American India Pale Ale’a). Przekonajmy się, co zaprezentuje nam ten nachmielony lager.

Po Godzinach IPL [Browar Amber]
=> India Pale Lager
=> alkohol: 4,8%, ekstrakt: 12,2%, IBU-55
=> skład: woda; słód Pilzneński i Pale Ale; chmiel Chinook, Citra, Cascade oraz Marynka i Sybilla; drożdże dolnej fermentacji

Pan w kapeluszu, wygodnie rozwalony na krześle, podnóżek też się znalazł – czy to aby na pewno najlepsza propozycja podania? 😉

ipl

Aromat dość zachęcający, może nie jakoś wybitnie bogaty, ale prosty, konkretny i jasny w przekazie. Piwo pachnie akurat tym, czym pachnieć powinno: duża dawka cytrusów, nuty trawiaste i subtelnie ziołowe, czuć również słabą żywicę i wyraźną podbudowę słodową. Jeśli chodzi o barwę – jest jasnobursztynowa (etykieta nie kłamała), nieco ciemniejsza od barwy typowego lagera. Piana zbudowana ze średnich pęcherzyków, szybko opada.

A co ze smakiem? Do momentu przełknięcia wszystko jest w jak najlepszym porządku. Świeże, soczyste cytrusy, nawet dosyć solidna słodowa baza. Następuje przełknięcie.
Język, wewnętrzne strony policzków i podniebiednie są atakowane przez NIEMIŁOSIERNĄ GORYCZ. Kompletnie niezbalansowaną. Zalegającą i ściągającą. Obrzydliwie łodygową (jakbym gryzł gałąź, autentycznie). Co prawda nie jest ona nie wiadomo jak silna, jest za to strasznie nieprzystępna (zapewne ma to związek z niskim ekstraktem). Zdominowała praktycznie cały smak po przełknięciu, gdzieś w tyle języka zostały może jakieś przyjemniejsze cytrusowe elementy. Ponadto, piwo odbieram jako silnie wodniste, ale takie chyba miało być, w końcu to lager. Nie tyle nachmielony, ile gorzki.

Ogólnie rzecz biorąc – ze względu na ładny aromat można dać się trochę sponiewierać tej topornej i nic-nie-wnoszącej-do-smaku goryczy. Ale czy trzeba? Odpowiedź jest zdecydowanie przecząca. Piwa nie polecam.

_______________________
  • Ocena: 3/10
  • Cena: około 6 zł
____________________________________________________
Reklamy

4 thoughts on “I pal licho…

  1. Zasada degustacji: pijesz na dworze, smakujesz w domu. Zaden wiatr, zero dzwiekow, polecam skupic sie na rzeczy a nie pic na podworku.

    IPL – I PIWO LEPSZE
    (od wina) 🙂

    Polubienie

  2. Zgodzę się z Tobą pod względem miejsca degustacji – najważniejsze, aby nie było zbyt głośne, aby w pobliżu nie unosił się żaden silny aromat oraz nie wystąpiły żadne inne czynniki zakłócające.
    Nie widzę jednak żadnych przeciwwskazań dotyczących smakowania piwa na wolnym powietrzu, wprost przeciwnie, tym bardziej, jeśli pogoda dopisuje.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s