Wcale nie taki imperialny

Piwo, którego poszukiwałem bardzo długo, w moje ręce trafiło dzięki ponownej uprzejmości Macieja (pozdrawiam Maciej!).
Jest to drugie (i jak na razie ostatnie) polskie piwo o tak potężnym ekstrakcie, więcej stopni Plato, bo aż 25, ma tylko Hades.

Imperator Bałtycki [Pinta]
⇒ Imperialny Porter Bałtycki
⇒ alkohol: 9,1%, ekstrakt: 24,7%, IBU-109
⇒ skład: słody Weyermann: monachijski typ I, pilzneński, jęczmienny diastatyczny, wiedeński, Caramunich Typ III, Caraaroma, Carafa Special Typ I; ekstrakt słodowy; cukier; chmiele: Amarillo, Ahtanum, Centennial, El Dorado, Mosaic, Zeus (USA); drożdże Saflager W 34/70

Etykiety Pinty nigdy mi nie podchodziły, ale w tej wyjątkowo tkwi pewna powaga i dostojność (a zatem dobre dopasowanie do stylu).

11994451_1053665001344486_419240053_n
Przelewa się powoli, majestatycznie, jest gęste, czuć, że będzie bardzo treściwe. Oczom ukazuje się piękna, głęboka czerń, z równie pięknymi ciemnorubinowymi refleksami. Piana jasnobeżowa, początkowo całkiem gęsta, drobnopęcherzykowa, niezbyt stabilna, niechętnie oblepia szkło.

Aromat okazuje się niezwykle silny, intensywny; ciemne słody grają w nim pierwsze skrzypce, jednak nie jest to do końca partia solowa. Tuż za przecudownym zapachem kawy (a także jej palonych ziaren), gorzkiej czekolady oraz suszonych owoców (śliwka + żurawina + rodzynki), na drugi plan śmiało wypełza znaczna alkoholowość w towarzystwie cytrusów (raczej delikatnych, albowiem piwo sobie odrobinę poleżakowało).

Przejdźmy do smaku. Początek prezentuje się bardzo kawowo, cytrusy wychylają się nieśmiało. Sekundę później w jamie ustnej gorycz urządza sobie z alkoholem najprawdziwszy bój! Może i nie czuć tych 109 IBU ze względu na ogromny ekstrakt, czuć jednak niewiele mniej. Gorycz zalega, lecz jedynie przez (krótszą) chwilę (szkoda, że tylko pod tym względem porter jest imperialny, nie zaś jeśli chodzi o cytrusy). Jednocześnie do ataku przystępuje alkohol – tuż na starcie w dużej części przybiera on formę bimbrową, która z czasem się normuje i otrzymujemy bardzo rozgrzewającą i przyjemniejszą likierową alkoholowość. Jest treściwe, bogato, intensywnie.

Za ogromny minus uznałbym ograniczone w dużym stopniu cytrusy – trochę na początku oraz odrobina w goryczy to stanowczo za mało jak na imperialność. Jak już wspomniałem, winą za to obarczyć mogę prawdopodobnie tylko czas. Niemniej jednak, piwo jest warte spróbowania, szczególnie w chłodne jesienne wieczory.

♦ John Williams – The Imperial March
(z przyczyn oczywistych)

_______________________
  • Ocena: 7,5/10
  • Cena: około 10 zł
_______________________________________________________
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s