Portfel płakał, jak się otwierał

Okaz przygotowany specjalnie na urodzinową celebrację i wypity dokładnie podczas niej. Edycja limitowana, piwo leżakowane przez co najmniej 21 tygodni. Zapowiada się niezwykle elegancko i szlachetnie. Jest to również jedno z najdroższych, jakie degustowałem (OBY BYŁO WARTO).

Imperium Prunum [Kormoran]
⇒ imperialny / dubeltowy porter bałtycki
⇒ alkohol: 11%, ekstrakt: 26%
⇒ skład: „wyprodukowano ze słodów jęczmiennych z dodatkiem wędzonej Suski Sechlońskiej”

12674379_999613673437429_651904806_n

Z dodatkiem czego do jasnej cholery?
Suska Sechlońska jest odmianą handlową wędzonej śliwki węgierki, posiada unijny certyfikat Chronionego Oznaczenia Geograficznego. Produkowana jest wyłącznie na terenie kilku gmin, w tym w gminie Laskowa, gdzie położona jest wieś o nazwie Sechna, skąd właśnie wzięła się nazwa tego wyrobu (a „suska” oznacza suszkę, czyli po prostu podsuszoną i podwędzoną śliwkę – za pomocą gorącego dymu). Pierwszy raz usłyszałem o tej śliwie w związku z premierą piwa i jestem bardzo ciekaw, jak wpłynęła na smak.
PS Prunum – łac. śliwka.

Opakowanie piwa jest bardzo nietuzinkowe – prostopadłościenny karton a na nim opisana legenda o powstaniu trunku dosmaczonego suską. Znajdują się tu również warunki, które należy zaakceptować przed wypiciem piwa:
♦ zapoznanie się z zalecaną temperaturą, znajomość,
♦ potwierdzenie świadomości, jakim skarbem jest porter bałtycki i czym jest suska sechlońska,
♦ posiadanie wiedzy o ekstraktywności i mocy napoju.

Karton zawiera przepiękną, zalakowaną, elegancką butelczynę, którą najzwyczajniej w świecie żal otwierać. Grafika* na przedniej stronie butli pomalowana jest prawdopodobnie jakąś nieskrobliwą farbą, z tyłu zaś to samo logo (albo raczej herb) wraz z nazwą piwa zostało na szkle wygrawerowane. NA BOGATO.

*Niedźwiedź, wilk (?), zamek, szyszki chmielu, miecz i śliwki

12674259_999599306772199_1240904922_n
Strona wygrawerowana

Hola hola, przecież nie spotkaliśmy się tutaj po to, aby podziwiać kawałek tektury i szkła!
Topię lak i OTWIERAM.

Piana konkretna, ale po chwili opada, beżowa, pozostawia wzorki na szkle.
Barwa jest głęboko czarna, całkowicie nieprzejrzysta (smoła!).

Aromat ujawnił same najpiękniejsze cechy porteru bałtyckiego: kawa, czekolada, dużo paloności, trochę nut drożdżowych i odrobina alkoholu (szlachetnego!) oraz lekka wędzonka… Jak to wszystko się ze sobą przeplata… Magia.

Napój jest bardzo gęsty (wręcz oleisty), treściwy i aksamitny. W smaku niemalże natychmiast zauważalne są przyjemne elementy wędzone, nie charakteryzują się co prawda dużą intensywnością, ale są ewidentnie wyczuwalne. Nie dostrzegłem jednak śliwki jako takiej. Poza tym jest podobnie, jak w aromacie – palone słody jęczmienne naprawdę robią robotę. Gorycz umiarkowanie silna, raczej kawowa.

No, a co z tym alkoholem? Gdyby ktoś powiedziałby mi, że woltaż wynosi 11%, wątpiłbym. Jest on subtelny i kompletnie nierażący, a przy tym nad wyraz szlachetny i dopasowany wprost idealnie. Nie wyłazi wraz ze wzrostem temperatury piwa.
…Za to czeka w uśpieniu na uderzenie do głowy.

Dawno nie piłem aż tak świetnie zharmonizowanego piwa, jest warte każdej złotówki wydanej na nie.
Póki co, zajmuje pierwszą pozycję na mojej tegorocznej liście najlepszych piw.

_______________________
  • Ocena: 9/10
  • Cena: około 21 zł
_______________________________________________________
Reklamy

One thought on “Portfel płakał, jak się otwierał

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s