Ludwik jak malowany

Po ów okaz sięgam po raz drugi, z tego względu, iż ostatnio trafiłem na ciekawy wywiad z obecnym właścicielem firmy Browar Regionalny Pilsweiser Grybów, Andrejem Chovancem. Moją uwagę zwróciła szczególnie jedna wypowiedź, ale o niej za moment.

Pilsweizer Aloes & Curacao z miodem [Pilsweizer Grybów]
⇒ spice/herb/specialty beer LUB PO PROSTU kombinowany lager 
⇒ alkohol: 4,5%; ekstrakt: ?
⇒ skład: słód jęczmienny, chmiel, sok z aloesu (1%), aromat gorzkich pomarańczy Curacao, błękit brylantowy FCF (!), miód wielokwiatowy (1%), drożdże

Etykieta bardzo prosta, ale zawiera wszystkie niezbędne informacje, oprócz ekstraktu. Słabo.

Z wyprzedzeniem mogę rzec, że barwa jest największym atutem tego piwa. Chociaż prawdę powiedziawszy – ta nietuzinkowa (ludwikowa) szmaragdowa zieleń w tym przypadku powinna być sygnałem ostrzegawczym.

12647714_1120271514683834_4500425_n

Aromat zbytnio nie zachęca: mokry karton, mnóstwo żelaza, jest również pewna chmielowość, przypominająca bardziej ekstrakt chmielowy gorszego sortu – a wszystko to zwieńczone swoistą chemiczną nutą. Ale żeby nie było tak tragicznie, na pocieszenie wyczuwalna jest nuta miodowa (już może pomińmy, że miód ten wydaje się wynikać z utlenienia…).

Pierwszym uderzającym elementem jest ponadprzeciętna wodnistość. Mimo to, swoją obecność sygnalizują cytrusy oraz aloes, którego jest tutaj całkiem sporo, co akurat mile mnie zaskoczyło.
Miód gdzieś w oddali, ale jak już wspomniałem, bardziej taki utleniony, podchodzący pod toffi. Oraz to okrutne żelazo. Eh.
Ogólny profil smakowy porównałbym do wybitnie rozwodnionej Corony, ale ten aloesik nieco ratuje sytuację.

A wracając do szefa browaru: w wywiadzie (odnośnik do niego na początku recenzji) rzekł: „A przecież to piwo, choć zielone, nie ma w sobie nawet grama chemii. To kombinacja trzech dodatków: curacao, miodu i ekstraktu z aloesu„.
A teraz obróćmy butlę. Na kontretykiecie zawarta jest informacja, że piwo zawiera błękit brylantowy FCF. A czym on jest? Organicznym i SYNTETYCZNYM barwnikiem (E133). Nie występuje naturalnie w przyrodzie, a na dodatek jest zakazany w niektórych krajach (na przykład w Szwajcarii). Dlaczego? Co prawda barwi się nim spożywkę (lody, gumy, galaretki), ale stwierdzono jego działanie alergizujące i potencjalne działanie kancerogenne.

12648146_1120271508017168_934472204_n
Podświetlony

Przyczyn takiej niespójności zeznań postanowiłem poszukać u źródła. Zespół Pilsweizer obiecał mi na Facebooku, że na moje pytanie odpowie mi konkretna osoba, do której owe pytanie się odnosi, jednak po pewnym czasie ten sam zespół odpisał usiłując przekonać mnie, iż „barwę to piwo uzyskuje poprzez dodanie Curacao„, a „FCF błękit brylantowy jest właśnie (w śladowych ilościach) składnikiem Curacao„. Co (jak łatwo sprawdzić) jest ewidentną bzdurą, gdyż piwo nie zawiera Curacao (niebieskiego likieru), lecz jedynie sam aromat gorzkich pomarańczy.
Moja powyższa argumentacja spotkała się z ponaddwutygodniowym brakiem odzewu. W razie ewentualnego rozwoju sprawy będę informował na bieżąco poprzez edycję postu.

Summa summarum, piwo nie jest smaczne, ale + za oryginalną barwę i wyczuwalny aloes się należy.

_______________________
  • Ocena: 2+/10
  • Cena: około 5 zł
_______________________________________________________
Reklamy

One thought on “Ludwik jak malowany

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s