Share One With A Friend…

Degustowany naturalnie z racji 17 marca i z racji Irlandii. Od czasu do czasu lubię wracać do tego piwa, jednak ochota ta za każdym razem nadchodzi ni stąd, ni zowąd. Możliwe, że jest to objaw chwilowego (powtarzam: chwilowego) zmęczenia kraftem… lub po prostu chęć obcowania z wyjątkową pianą.
Obstawiłem opcję nr 2 i uzbroiwszy się w zieloniutką koszulkę z logiem Guinnessa, ruszyłem na pub crawling w iście wyspiarskim stylu.

Guinness Extra Stout [St. James’s Gate Brewery]
⇒ stout
⇒ alkohol: 5%, ekstrakt: 11,7%
⇒ skład: woda, słód jęczmienny palony, jęczmień, prażony jęczmień, chmiel

I te chytre koniczynki...
I te chytre koniczynki…

Logo marki to złota harfa – irlandzki symbol narodowy.

Jebitna piana jest chyba najmocniejszą stroną tego napoju (przynajmniej tym razem – lane z nalewaka). Gęsta, beżowa, wybitnie kremowa – azot robi robotę, +10 do przyjemności z picia. Gdy podniecenie spowodowane pianą osiąga stabilizację, oczom ukazuje się oczywiście szlachetna, głęboka czerń.

Aromat kawowo – palony, tak na dobrą sprawę nie urywa niczego, po prostu jest, zwyczajny, ale przyjemny.
W smaku początkowo uderza nadzwyczajna – spowodowana niskim wysyceniem – gładkość napoju. I jest to jego druga mocna strona, bowiem przepływ cieczy o tak aksamitnej fakturze stanowi nie lada przyjemność dla języka i okolic.
Smakowo przedstawia się raczej przeciętnie, prezentuje paloność i kawę, podobnie jak w zapachu. Gorzkość (nie gorycz, gdyż gorycz kojarzy mi się jednoznacznie z chmielem) palonego słodu jest na średniowysokim poziomie. Dodatkowo dochodzi krótki kwasek na finiszu. I przytłumione czekoladowe echo.
Jest w dużym stopniu wodniste i pijalne (jest ekstremalnie pijalne, co mogę autopsyjnie stwierdzić po celebracji dnia świętego Patryka).

IMG_20160317_204427177

Nie oszukujmy się – klasyk klasykiem, ale fajerwerków brak. Być może o to chodzi, a siła Guinnessa najzwyczajniej w świecie tkwi w jego prostocie.
I pianie.
I fakturze.
I jeszcze w tej świadomości, że w ręce dzierżymy potężny kawał historii (1759 rok to nie są żarty).

Na zakończenie moja ulubiona reklama Guinnessa, bardzo kreatywna i prosta zarazem, a jakże wymowna w treści.

♦ The Rumjacks – An Irish Pub Song
(„I’ll up and burst your filthy mug,
If you draw one more shamrock in my beer!”)

_______________________
  • Ocena: 6,5/10
  • Cena: ok. 5-8 zł
_______________________________________________________
Reklamy

4 thoughts on “Share One With A Friend…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s