Mnisi to się jednak znają

Oryginalny wyrób benedyktyński, powstały „w oparciu o wielowiekowe tradycje i doświadczenie” – i określenie wielowiekowe zostało tu użyte bez przesady, ponieważ opactwo w Tyńcu, ufundowane przez Kazimierza I Odnowiciela w 1044 r., jest najstarszym z istniejących dziś klasztorów w Polsce.

Tylko, czy tradycyjna receptura dotyczy również piwa? Ojciec Zygmunt Galoch, prefekt w tynieckim opactwie, w wywiadzie dla metrocafe.pl stwierdził:

Myśmy nigdy nie mówili, że zakonnicy robią te rzeczy sami, albo że wszystkie produkty stworzono na podstawie zakonnych receptur. Nic takiego nigdy nie miało miejsca. To mit pokutujący do dziś, że przed wiekami zakony były samowystarczalne. Zawsze na ich rzecz pracowali zewnętrzni producenci.

Wielowiekowe czy nie, rekomendacja benedyktynów zachęca do spróbowania.

Piwo Szafarza [brak rzetelnej informacji na temat browaru, na kontretykiecie zamieszczono jedynie dopisek: „Wyprodukowano w Polsce dla: Benedictus Memes Sp. z o.o.”]
⇒ ciemne z miodem
⇒ alkohol: 4,5%, ekstrakt: 13,5%
⇒ skład: woda, słód jęczmienny, słody karmelowe, chmiel, aromat naturalny, miód pszczeli

Etykieta przykuwająca wzrok, z eleganckimi zawijasami i oficjalnym logiem.

Barwa ciemnobrunatna, lekko przejrzysta.

Aromat nadzwyczaj przyjemny: coś jak podpiwek z niedużą zawartością miodu. Orzeźwiający, słodowy, w tle wyczuwalna także nuta znana z Fortuny Czarnej.

13288570_1305269166154510_798122652_o

Początkowo smak jest praktycznie identyczny ze smakiem wspomnianej Fortuny, jednak piwo jest nieco bardziej wodniste i słabsze woltażowo. Nie czuć miodu w sensie stricte, ale obecna jest swoista słodycz, dodatkowo przez cały czas towarzyszą wrażenia znane z podpiwków.
Jest mocno słodowo, chlebowo (a może i wręcz tostowo).
Nasz ukryty bohater wychyla się wyraźniej dopiero pod koniec trzeciej ćwiartki napoju – to wtedy na pierwszy plan wychodzi konkretniejsza (ale bez przesady) miodowość. Jestem skłonny uwierzyć, że to jak najbardziej naturalny miód pszczeli, właśnie ze względu na tą niezbyt intensywną postać.

Po przełknięciu w jamie ustnej na moment zagnieżdża się specyficzna, lekowa gorycz, nasuwająca skojarzenia z rozgryzionym APAPem, ale smaczniejsza niż tenże (chociaż, nie powiem, był strach, wywęszyłem bowiem prawdopodobne znamiona obecności chlorofenolu (posmak aptekarski/dentystyczny), jednak opcję tę musiałem jednoznacznie wykluczyć, gdyż piwo jak najbardziej dało się nadal pić z przyjemnością i powyższe elementy nie przeszkadzały w degustacji).

Jest to najintensywniej orzeźwiające ciemne piwo jakie kiedykolwiek piłem. Nie chodzi mi oczywiście o temperaturę serwowania, lecz o treściwość (wodniste), nagazowanie (niewysokie) i ewidentne posmaki Coli.

_______________________
  • Ocena: 8/10
  • Cena: ok. 6 zł
_______________________________________________________
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s