Piwomat na emigracji: Genesis

Z powodu ograniczonych zasobów internetowych, przez ostatni miesiąc nie ukazał się żaden wpis, lecz pragnę Was uspokoić, bowiem degustacje odbywały się regularnie 😉

Podczas pobytu w Holandii miałem styczność z wieloma tamtejszymi (i nie tylko) piwami, zarówno lepszymi, jak i gorszymi – spróbowałem ich tyle, że uzbierało się całkiem sporo materiału. Na tyle sporo, że postanowiłem rozpocząć nowy cykl. Opiszę tu kilka rodzajów w formie wpisów zbiorczych i nie tylko, gdyż kilka piw zasługuje na odrębną recenzję.

Pierwsze piwo, które, ku mojej wielkiej uciesze, trafiło do mojego pokala to La Trappe Quadrupel.
Brouwerij de Koningshoeven, założony w 1884 rokujest jedynym browarem trapistów ulokowanym na terenie Holandii (pozostałe 6 mieści się w Belgii).
Tyle się mówi o piwach trapistów, a trzeba wiedzieć, że nie są one takimi hop-siup piwkami pędzonymi przez mnichów. Żeby piwo mogło mienić się takim szlachetnym mianem, musi przestrzegać określonych kryteriów:
1) Piwo musi być warzone w murach klasztoru trapistów, albo przez samych mnichów, albo pod ich nadzorem;
2) Browar musi mieć drugorzędne znaczenie w klasztorze i powinien świadczyć o praktykach biznesowych właściwych dla życia zakonnego;
3) Browar nie może być przedsięwzięciem zarobkowym – cały dochód powinien pokrywać koszty życia mnichów oraz utrzymanie budynków i pobliskich terenów. Pozostały zysk musi być przekazany na cele charytatywne.
(źródło: http://www.latrappetrappist.com)

La Trappe Quadrupel [Brouwerij de Koningshoeven]
⇒ quadrupel
⇒ alkohol: 10%, ekstrakt:?
⇒ skład: woda, słody jęczmienne: monachijski, pale ale, roast; syrop glukozowy, chmiel, drożdże

img_20160730_154326685_hdr
Etykieta ładna, co tu dużo mówić, prestiż jak nie patrzeć, od czcionki (w której się wprost zakochałem) po kolorystykę.

Barwa brunatna.
W aromacie słodkie, coś na kształt karmelizowanego banana w acetonowej polewie.

Słodkie, dosyć cukrowe, aczkolwiek nie jest to słodycz ulepkowa. Alkohol  mocno wyczuwalny (a słyszałem, że w quadruplu raczej tak być nie powinno) i bez wątpienia jest to 10% (JEST). Rozpuszczalnikowe tony na wysokim poziomie. Ale zauważalne są także przyprawy oraz pewna, zwiewna nuta rodzynek. I coś bananowego, a warto zauważyć, że słodu pszenicznego tu brak. Po przełknięciu pali, grzeje i szczypie w dziąsła (nagazowanie średnie do wysokiego).

Większość je zachwala, mi podeszło jedynie w umiarkowanym stopniu, a to z powodu dominującej alkoholowości i płytkości innych smaków. Jak na taką kategorię wagową bukiet pozostawia nieco do życzenia. Kto wie, może to wina warki? Ta została uwarzona na dwudziestopięciolecie produkcji tego stylu przez ten browar.

♦Tomasz Niecik – Cztery osiemnastki
(cholera wie dlaczego, może przez tą poczwórność?)

_______________________
  • Ocena: 6,5/10 
  • Cena: ok. 1,3 €
_______________________________________________________

 

 

 

Reklamy

2 thoughts on “Piwomat na emigracji: Genesis

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s